Węgierska Górka - Westerplatte południa

Druga część wycieczki jeszcze z czerwca. W poprzednim poście pisałam o Matysce. Tego dnia ruszyliśmy jeszcze na podbój Węgierskiej Górki. Po przejechaniu około 20 minut dotarliśmy do celu, po drodze podziwiając niezwykłe widoki, aż szkoda, że nie mogłam się zatrzymać i porobić zdjęć. Dla podróżnych dodam, że w centrum obok amfiteatru jest spory darmowy parking. Kawałek dalej jest fajna promenada. W drugą stronę w budynku z muralem na takim osiedlu chyba dalej za sklepami jest też publiczna toaleta za 2zł. Celem zwiedzania były forty obronne z czasów drugiej wojny światowej. Miałam już okazje być w największym z nich Forcie wędrowiec, kilka lat temu. Tym razem też odwiedzałam mieszczące się w nim muzeum. Polecam bo warto. W środku jest sporo eksponatów z walk, zdjęć, broni. Przed fortem są armaty i spory plac z pomnikiem. Miejsce to jest nazywane Westerplatte południa. Wstęp do fortu to 5 zł od dorosłej osoby. Przed fortem jest też mały sklepik dla fanów militariów. Nie jest to jednak koniec bo dalsza część wycieczki polegała na odnalezieniu pozostałych fortów.


W forcie Wąwóz też miałam okazję być kilka lat temu, ale szukanie go i błądzenie zajęło sporo czasu i więcej nie udało mi się wtedy zobaczyć. Cóż wtedy nie miałam gpsa w telefonie. Tym razem pomimo posiadania telefonu odnalezienie go tez sprawiło mi troszkę problemów. Zbłądziliśmy przez rozległe pola z wysoką trawą i omal nie pogoniły nas osy i gdy zauważyłam już kolejny fort Wyrwidąb odwróciłam się i w dolinie znalazłam Wąwóz, wróciłyśmy do niego później w drodze powrotnej. Na razie dotarliśmy do Wyrwidąb, gdzie była ławeczka i rozciągała się piękna sceneria do zdjęć, okoliczne góry i górki przy pięknej słonecznej pogodzie – wręcz upalnej, wyszły cudnie. Podziwiam te puste pola pokryte trawą wokół fortów, ogromna przestrzeń i skojarzenia z jedną z tapet windowsa 😊. Widać stąd było też krzyż na odwiedzonej wcześniej Matysce oraz górkę nad żywcem o nazwie Grojec.


Wróciłyśmy do centrum na dobry obiad i lody w restauracji Klubowa. Polecam. Na promenadzie nad rzeką Soła było strasznie tłoczno, ludzie, psy, rowery i multum hulajnog, które podobno można wypożyczyć, ale cena nas trochę zniechęciła. Po posiłku i wymoczeniu stóp w zimnej Sole przeszliśmy wiszącym mostem na punkt widokowy i dalej Traktem Cesarskim szukaliśmy dwóch kolejnych fortów, jeden który jest dziwnym tworem bo postawiono na nim dom, udało nam się znaleźć ( fort włóczęga), ale ostatniego schronu Waligóra nie znalazłyśmy, znowu pobłądziłam mimo gpsu i nie starczyło nam już sił i czasu, a jak się później okaże poddałyśmy się praktycznie przy samym celu.

Pogoda, dopisała i była to naprawdę świetna jednodniowa wycieczka. Pora wracać do domu i przy zachodzącym słońcu podziwiać Beskidy w drodze powrotnej.







































Komentarze

Popularne posty